poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Rozdział 11
,,Obudziłem się. Nareszcie. I pierwsze co zobaczyłem to Granger. Stała nade mną i się na mnie gapiła jak w obrazek. Nie ukrywam, że mi to nie przeszkadzało, przecież nikt nie może się oprzeć mojej urodzie i urokowi osobistemu.... ale Granger gapi się za bardzo." Zirytowany tym, że dopiero co się obudził, a gryfonka już go wkurza powiedział:
- I co się tak gapisz Granger?- ,,to miało zabrzmieć złowrogo, ale nie, bo po co. Po co, przecież można być miłym, a może ja już nie chcę być niemiły? O Merlinie, tylko nie to...." Nie zdążył dokończyć swoich rozmyślań, bo przyszła Pomfery i zaczęła się dopytywać jak się czuje? czy coś mnie boli? ,,Ugh, nie znoszę tej baby". Draco zrzędził gorzej niż jego współlokatorka podczas okresu. Jednak dla świętego spokoju powiedział, że boli go ramię i klatka piersiowa. ,,Cóż, przynajmniej sobie poszła." Usatysfakcjonowany tym że przegonił pielęgniarkę nawet jej tego nie mówiąc wprost, zaczął się zastanawiać, czy może jednak zacznie być miły dla wszystkich? ,,Niee, po co?" (...)
Kiedy Granger sobie poszła, zaczął się zastanawiać co on jej tak właściwie powiedział. Po chwili dotarło do niego, że uśmiechał się do niej i powiedział że nie odczuwa eliksiru.Czyli w jakimś sensie dał jej do zrozumienia, że nic go z nią nie będzie łączyć i że nareszcie będzie mógł się z nią kłócić! Ucieszył się i odetchnął z ulgą, że już ma to wszystko za sobą. Czuł się wolny, wreszcie WOLNY! ,,Ach, jakie piękne uczucie nareszcie być sobą." pomyślał po czym zirytowany do granic możliwości tym że pielęgniarka nie wraca z lekami, kiedy on tutaj kona, zaczął marudzić o niekompetentnych ludziach i tym podobnych na tyle głośno, żeby usłyszała to pani Pomfery. Kobieta przyszła, dała mu jakieś eliksiry i wyszła. Chwilę później, arystokrata odpływał już w objęcia Morfeusza za sprawą eliksiru słodkiego snu.
***
Ledwo się obudził już ją wkurza. Będzie jej tu kłamał, że niby już nie ma amortencji. Ten koszmar nie mógł tak szybko się skończyć, w końcu to koszmar. ,,To się przekonamy..." Hermiona przemierzała szybko korytarze, by jak najszybciej znaleźć Snape'a i pójść z nim do tej tlenionej fretki. ,,A jeżeli kłamał to załatwię mu szlaban u McGonagall. Zemsta będzie słodka." Uśmiechnęła się szeroko na tą myśl po czym stanęła przed drzwiami gabinetu mistrza eliksirów.
Nietoperz jak zwykle siedział w swoim gabinecie sprawdzając jakieś testy. Zapukała cicho i nie czekając na odpowiedź weszła do środka.
-Profesorze, Malfoy się obudził i...- nauczyciel zerwał się z krzesła i biegiem ruszył w stronę drzwi. Dziewczyna pobiegła za nim i zaczęła mu opowiadać o tym ,że niby amortencja wyparowała.
-Zaraz to sprawdzimy, panno Granger. Jeżeli to prawda to będzie jeden problem z głowy.
-Co ma oznaczać ,,jeden problem z głowy"?- na te pytanie nie udzielił jej odpowiedzi, bo otworzył wielkie drzwi skrzydła szpitalnego, a pielęgniarka od razu chciała ich wyganiać, bo ,,pacjent musi odpoczywać". Po wytłumaczeniu jej dlaczego przyszli, odpuściła i powiedziała tylko, że mają być cicho. Gryfonka tylko przewróciła oczami i podeszła do łóżka współlokatora.
Snape zaczął machać różdżką nad ślizgonem, cicho wymawiając formułki jakichś zaklęć. Po pięciu minutach skończył. Powoli odwrócił się w stronę kasztanowłosej i powiedział to czego w ogóle się nie spodziewała.
-Mam dwie wiadomości jedną dobrą, jedną złą.
-Proszę zacząć od tej dobrej.
-Dobrze, więc dobra jest taka, że amortencja wyparowała na wskutek stracenia przytomności i wielu ran.- gryfonka zdziwiła się ale też ucieszyła, że ślizgon wreszcie nie będzie za nią łaził.
-A ta zła?
-Carnomagiczny urok rzucony na pana Malfoy'a, przeszedł przez jego serce i spowodowało pewien uraz. Objawia się on czarnymi plamami na ciele, w tym przypadku wygląda to jakby ktoś namalował mu gałęzie na torsie, które się rozrastają.
-Czy da się to wyleczyć? Co to był za urok profesorze?
-Nie mam pojęcia panno Granger, nie mam pojęcia.- siedzieli chwile w milczeniu patrząc na pogrążonego w śnie arystokratę , po czym nauczyciel zostawił dziewczynę samą i opuścił szpital.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Postanowiłam, że zawieszę bloga do końca roku szkolnego. Muszę wziąć się za poprawianie ocen (może będzie świadectwo z paskiem :3) Ale nie martwcie się, w wakacje rozdziały będą częściej i będą dłuższe (przysięgam!). Komentujcie jak wam się podobał rozdział ;) Do wakacji :* :D
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)