sobota, 21 listopada 2015

Rozdział 2



Przepraszam, że rozdział spóźniony ale miałam małe problemy z internetem. Myślę, że notka wam się spodoba  ;) miłego czytania…

Hermiona znajdowała się w starym domu. Panował półmrok. Gdy jej oczy przyzwyczaiły się do ciemności, rozejrzała się dookoła. Jak jej się zdawało, stała w korytarzu, a przed nią były drzwi. Zastanawiała się, skąd się tu w ogóle wzięła i jak stąd wyjść? Przerażało ją, że to miejsce przypominało scenę z horroru, który oglądały kiedyś z Ginny. Pamiętała, że wtedy główny bohater otworzył te drzwi, a gdy przekroczył próg, zamknęły się za nim. W tym czasie krzesło przy biurku, które stało za nią zaczęło się obracać, wydając przy tym przerażające dźwięki. Siedział na nim mężczyzna z nożem w ręku. Miał czarne włosy i oczy, jego cera była blada, a na policzku miał bliznę. Po plecach gryfonki przeszedł dreszcz. Nigdy wcześniej się tak nie bała jak teraz. Wolnym krokiem zaczęła zbliżać się do drzwi. Chwyciła za metalową klamkę i powoli otworzyła spróchniałe drzwi. Ujrzała pokój, w którym stało tylko łóżko. Na nim siedziała postać. Nie mogła rozpoznać kim była, bo było ciemno. Po cichu weszła do środka, lecz tajemnicza postać natychmiast się obróciła. Hermionę ogarnęła panika. Właśnie, kilka kroków przed nią, siedziała zjawa bez twarzy. Miała na sobie czarną, dziurawą pelerynę z kapturem na głowie, a jej długie, splątane włosy spływały jej po ramionach. Dziewczynę przeszedł dreszcz, gdy usłyszała za sobą kroki mężczyzny z nożem. Powoli odwróciła się za siebie i zobaczyła że przerażający mężczyzna stoi tuz za nią uśmiechając się złowrogo. Dziewczyna spostrzegła, że jego oczy nie są czarne, on po prostu nie miał oczu, a w ich niejscu była tylko czarna otchłań. Kiedy odwróciła się z powrotem zobaczyła dłoń pędzacą w jej kierunku, która wyglądała jakby była stworzona z mgły. Potem usłyszała krzyk kobiety, a przed oczami zamajaczył jej obraz strzały ociekającej krwią i lecącej prosto w nią. I wtedy…
   Hermiona obudziła się z krzykiem, siadając na łóżku. ,,To tylko sen” pomyślała i usłyszała zaspany głos zza ściany:
-Granger zamknij się, bo obudzisz cały zamek. Porządni ludzie chcą jeszcze spać!- krzyk Malfoy’a udowodnił jej, że wróciła już do świata rzeczywistego. Pocierając zaspane oczy, wzięła komplet ubrań i wyszła z pokoju kierując się do łazienki. Nacisnęła na klamkę - drzwi były zamknięte. ,,O nie, tego już za wiele” pomyślała i zaczęła walić pięścią w drzwi i krzycząc:
-Malfoy, kretynie, wyłaź z tej łazienki! - Draco odezwał się przez drzwi:
-Nie ma mowy Granger. Trzeba było przyjść dwie minuty wcześniej!
-Wyłaź, bo wywarzę drzwi zaklęciem!
-Rób jak chcesz, a ja teraz będę brał prysznic!- Hermiona nawet przez zamknięte drzwi wiedziała, że Malfoy ma na ustach ten swój perfidny uśmieszek.
-Jak nie wyjdziesz za pięć minut to pożałujesz, że dzisiaj wstałeś!- powiedziała i ostatni raz uderzyła ręką w drzwi.
***
   Draco stał na polanie. Była noc, a niebo pokrywało tysiące gwiazd. On jednak wpatrywał się w kobietę siedzącą na brzegu jeziora. Kogoś mu przypominała, ale nie mógł sobie przypomnieć kogo. Wydawała się taka piękna. Zauroczony podszedł bliżej i usiadł obok nieznajomej. Wtedy ich spojrzenia się spotkały, ale ślizgon nie mógł uwierzyć własnym oczom. Właśnie patrzył na…
   Chłopak usłyszawszy krzyk, zerwał się do pozycji siedzącej i rozgorączkowany zaczął rozglądać się dookoła:
-Co?! Gdzie?! Jak?! To nie moja wina! – po chwili jednak zdał sobie sprawę, że krzyk dobiegał z pokoju obok, a jego właścicielką była znienawidzona gryfonka Hermiona Granger.
-Granger zamknij się, bo obudzisz cały zamek. Porządni ludzie chcą jeszcze spać!- krzyknął na wpół przytomny. Dracon’owi od dawna śniły się same koszmary, a jak raz śniło mu się coś innego to Granger musiała go obudzić. ,,Ja ją kiedyś uduszę poduszką” –pomyślał i zerknął na zegarek. Była 7:30. Wstał z łóżka, wziął ubrania i zajął pierwszy łazienkę tylko dlatego, że 1) lekcje zaczynały się o 8:30, 2)jeszcze nie wiedział ile Granger potrafi siedzieć w łazience, a on na pewno nie pójdzie nieuczesany na lekcje.
   Po kilku minutach spędzonych w toalecie, usłyszał jak ktoś naciska na klamkę. ,,Jeden, dwa, trzy iiii” policzył i wtedy rozległy się uderzenia o drzwi i wściekły głos Hermiony:
-Malfoy, kretynie, wyłaź z tej łazienki!- zaśmiał się w duchu i dziękując Merlinowi, że wstał z łóżka wcześniej, powiedział:
-Nie ma mowy Granger. Trzeba było przyjść dwie minuty wcześniej!
-Wyłaź, bo wywarzę drzwi zaklęciem! - Draco postanowił zrobić to co mu najlepiej wychodzi, a mianowicie…
-Rób jak chcesz, a ja teraz będę brał prysznic! -…wkurzanie Granger. Wiedział, że dziewczyna nie wejdzie, bo jej moralność na to nie pozwala. Uśmiechnął się z satysfakcją i wszedł pod prysznic słysząc jeszcze słowa gryfonki:
-Jak nie wyjdziesz za pięć minut, to pożałujesz, że dzisiaj wstałeś.– potem już nic nie słyszał, bo odkręcił kurek z ciepłą wodą i szum stłumił wszystkie dźwięki.
***
   Hermiona siedziała przy stole Gryffindoru ze skwaszoną miną. Przez Malfoy’a, musiała skorzystać z łazienki u Ginny. Nie zdążyła jednak ułożyć włosów, dlatego wyglądały jak siano. Siedziała tak myśląć, jak najskuteczniej zabić Malfoy’a, kiedy naprzeciw niej usiadła rozradowana Ginny:
-Hej! Mionka nie zgadniesz co jest w sobotę. –powiedziała Ginny.
-Nie wiem, a co?
-Wypad do Hogesmed! Oczywiście pójdziemy razem. Coś się stało Herm? Jesteś jakaś taka nie w humorze. Czy to przez Malfoy’a?
-Tak, wszystko przez niego, Wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze? Wszystkie lekcje będziemy mieć ze ślizgonami.- jęknęła z niezadowoleniem Hermiona.
-Dopomórz nam Merlinie. Co teraz mamy?
-Eliksiry. Super, pewnie Snape* nas przesadzi. Obym tylko nie musiała siedzieć z jakimś ślizgonem.
Dziewczyny skończyły rozmowę, a Hermiona dyskretnie omiotła spojrzeniem całą Wielką Salę, lecz nigdzie nie dostrzegła blond czupryny Draco. ,,I dobrze. Niech się utopi w muszli klozetowej.” – pomyślała i od razu poprawił jej się humor.
***
Wszyscy stali pod klasą eliksirów. Hermiona rozmawiała z Ronem. Chłopak zmienił się po wojnie. Po stracie brata stał się bardziej agresywny i potrafił zrobić kłótnię nawet o błache rzeczy. Miona wiedziała, że to przez smutek, dlatego mu wybaczała. Teraz Ron opowiadał Gryfonce jakiś kawał, gdy przyszedł Snape i wpuścił uczniów do Sali. Kiedy wszyscy zajęli miejsca, powiedział swoim opanowanym tonem:
-W tym roku postanowiłem, że będziecie siedzieć w parach Gryffindor-Slytherin –wszyscy wydali odgłosy niezadowolenia.
-Macie pięć minut na dobranie się w pary, zaraz wrócę.
Po kilku minutach wszyscy znaleźli swoich partnerów, oprócz Rona, Hermiony, Pansy i Draco. Wtedy wszedł Snape i wziął sprawę w swoje ręce:
-Parkinson i Weasley oraz Granger i Malfoy, a teraz, nie chcę słyszeć ani słowa sprzeciwu panno Granger, macie przyrządzić amortęcję. Instrukcję i potrzebne składniki znajdziecie na stronie 121. Macie całą lekcję. Do roboty! –powiedział głosem nieznoszącym sprzeciwu i usiadł za biurkiem sortując jakieś papiery. Hermiona spojrzała na Dracona z obrzydzeniem, a on na nią z pogardą i poszli wspólnie po potrzebne składniki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*W moim opowiadaniu Snape żyje i uczy eliksirów i OPCM.

Pozdrawiam!

wtorek, 10 listopada 2015

Rozdział 1



Ten rozdział jest trochę dłuższy, niż poprzedni. Zapraszam do czytania :D.
                                                                                 

    W drodze na stację, Hermiona myślała co chciałaby zrobić po przyjeździe do szkoły. Nie chciała robić rzetelnego, chronologicznego planu, którego trzymałaby się cały rok, nie robiąc nic fajnego. Postanowiła swój ostatni rok nauki spędzić miło i radośnie z przyjaciółmi. Bardzo cieszył ją też fakt, że Ginny będzie chodziła razem z nią do klasy. Miała tyle pomysłów, ale nie wiedziała od czego zacząć…
I tak, wpatrując się w zmieniający za oknem krajobraz, nawet nie spostrzegła kiedy dotarli na miejsce.
   Pożegnała się z tatą i zabierając kufer oraz klatkę z Krzywołapem, poszła w stronę przejścia na peron 9i3/4. Po wejściu na peron i przepchaniu się przez tłumy ludzi, dziewczyna wsiadła do pociągu i poszła poszukać wolnego przedziału. Lokomotywa była prawie pusta, bo wszyscy byli jeszcze na peronie i żegnali się z rodzicami, a niektórzy z nich udzielali ostatnich porad pierwszoroczniakom. Szybko znalazła miejsce dla siebie i położyła kufer na półce, ówcześnie wyciągając z niego książkę. Zagłębiła się w lekturze. Czytała tak dopóki ktoś w brutalny sposób jej nie przerwał…
-Cześć Miona!!!-rozsunęły się drzwi i jej oczom ukazały się twarze jej przyjaciół- Harry'ego, Rona i Ginny. Hermiona uśmiechnęła się, po czym przywitała się z wszystkimi, mocno ich przytulając. Wszyscy rozsiedli się, a potem opowiadali, jak spędzili swoje wakacje. Atmosfera była wesoła. Każdy co chwila wybuchał śmiechem albo wygłupiał się. Przez całą podróż Hermiona myślała, że w tym roku nie będzie musiała się niczym przejmować i skupi się na nauce oraz na przyjaciołach, ale los postanowił spłatać jej psikusa…
                                                                                 ***
  -Ginny dlaczego akurat on?! Czemu to nie może być ktoś inny?! Ja nie mogę z nim współpracować! Oj, przepraszam, z nim się nie da współpracować!
-Hermiona nie martw się, na pewno nie będzie aż tak źle, a jak cię będzie wkurzał to po prostu mu dasz szlaban albo odejmiesz punkty i …..
-To nic nie da, bo wtedy i tak będę musiała na niego patrzeć i z nim rozmawiać! –Hermiona załamana położyła głowę na stole burcząc coś niezrozumiałego pod nosem, a Ginny wpadła na pewien pomysł:
-No to może…hej, a gdybyś tak poszła do McGonagall i spróbowała przekonać ją do zmiany prefekta?- Hremiona na chwilę ucichła rozważając wszystkie za i przeciw, aż w końcu powiedziała:
-Wiesz co Gin, zrobię tak. Jak odprowadzimy pierwszorocznych to mamy się stawić u McGonagall, ma nam coś ważnego do przekazania, to od razu zapytam się o zmianę prefekta naczelnego. Dzięki za pomysł.- przytuliła przyjaciółkę i odeszła od stołu zmierzając ku wyjściu z Wielkiej Sali gdzie, już ustawieni, stali pierwszoroczni.
                                                                              ***
    Hermiona, odprowadziwszy uczniów do ich dormitoriów, stała już przed gabinetem dyrektorki zgadując hasło o które wcześniej zapomniała spytać. Po wielu próbach poddała się i osunęła się po ścianie na podłogę z ciężkim westchnieniem. Spojrzała na zegar nad przejściem-wskazywał 20:58. Miała jeszcze dwie minuty do umówionej godziny, więc siedziała i czekała. Po chwili pojawił się on. Osoba której nienawidziła od pierwszej klasy. Chłopak, którego pełne pogardy spojrzenie i platynowe włosy będą ja prześladowały w koszmarach. Tak oto, dumnie z głową uniesioną ku górze, szedł w jej stronę Draco Malfoy. Hermiona właśnie wstawała z podłogi, kiedy usłyszała:
-O proszę, widzę, że Granger jak zwykle punktualnie, jak by mogło być inaczej. Pewnie chcesz się podlizać McGonagall? Urocze…ale nie licz na to, że teraz kiedy jesteś prefektem, wszystkim będziesz kazała się uczyć….pfff jeszcze tego by brakowało.- powiedział Draco z perfidnym uśmieszkiem na twarzy.
-O proszę, widzę że tleniona fretka prosi się o odjęcie pięciu punktów Slytherinowi, za obrażanie prefekta naczelnego i kolejne pięć, za głupie uwagi dotyczące moich zainteresowań. Masz jeszcze coś do powiedzenia?- już otwierał usta, żeby odpowiedzieć, gdy zza rogu wyłoniła się ciemna sylwetka McGonagall. Malfoy zamilkł, a kiedy profesorka otworzyła drzwi i weszła do środka, Draco pochylił się nad Hermioną i szepnął jej do ucha, głosem przepełnionym jadem i złością ,,Policzymy się później.”, po czym wszedł za dyrektorką, nie przepuszczając jej nawet w drzwiach. 
    Gdy usiedli na dwóch krzesłach przed biurkiem, dyrektorka zaczęła mówić:
-Chciałam wam tylko przekazać, jakie są wasze obowiązki. Waszym zadaniem będzie pilnowanie porządku w szkole, punkty ujemne możecie przydzielać za złe zachowanie, a punkty dodatnie za dobre. Pamiętajcie, by rozważnie odejmować i dodawać punkty do poszczególnych domów. Jako prefekci możecie także rozdawać szlabany. Ach i jeszcze będziecie mieć wspólne patrole, codziennie o 2100. Myślę, że nie….
- Przepraszam pani dyrektor, ale ja nie będę z tą osobą spędzać codziennie wieczorów. Przecież my nie potrafimy wspólnie wytrzymać pięciu minut, a co dopiero, kiedy będziemy się widzieć codziennie!
-Proszę się uspokoić, panno Granger, nie zmienię zdania. Myślę, że nie powinno być żadnych problemów.-w tym momencie Hermiona wiedziała, że ze zmiany prefekta, nic nie będzie.
- Patrole zaczynacie od jutra. Odznaki prefektów już są w waszym pokoju…
- Najmocniej przepraszam, ale co miało znaczyć ,,w WASZYM pokoju”???-zapytał Draco mając złe przeczucie.
-To znaczy, że jako prefekci naczelni, w tym roku, będziecie mieszkać razem w dormitorium na 5 piętrze. Hasło to ,,moc przyjaźni”, a teraz proszę udać się do dormitorium.
-Ale….
-Nie ma żadnych ale, panie Malfoy. Żegnam i życzę dobrej nocy.
   Hermiona i Draco posłusznie wyszli z gabinetu dyrektorki. Zamykając za sobą drzwi, Malfoy powiedział:
-Czy ona sobie ze mnie kpi. Niby ja, JA Draco Malfoy mam mieszkać w jednym dormitorium z Granger? Pfff skandal! Niech no tylko mój ojciec się o tym dowie! I jeszcze to idiotyczne hasło…- Ślizgon pieklił się tak cała drogę na 5 piętro.
                                                                                       ***
    Stanąwszy pod portretem jakiegoś starego czarodzieja Hermiona zdenerwowana powiedziała:
-Malfoy do cholery, uspokój się wreszcie, bo obudzisz cały zamek. Jest cisza nocna! I podaj to głupie hasło!- powiedziała szeptem poirytowana.
-Sama sobie podaj to hasło, bo ja na pewno tego nie powiem!
-Ojej zapomniałam, że pan Malfoy nie umie wypowiedzieć tak trudnych słów. Pewnie zapomniałeś hasła. Ojjjj biedactwo….- Hermiona postanowiła zwalczyć wroga jego własną bronią i przy okazji mu dogryźć za te ,,policzymy się później”.
-Nie roztkliwiaj się tak Granger. I nie jestem biedny, mam kasy jak lodu, a ty mi tego po prostu zazdrościsz. Co ty sobie myślisz?, że niby chcesz mnie podpuścić, żebym powiedział te durne hasło? Muszę cię rozczarować, bo ja nie jestem taki tępy jak myślisz. I tak bym tego nie powiedział. Takie słowa nie przejdą mi nigdy przez gardło.
-Jakie słowa?
-Moc przyjaźni, a niby o czym ja cały czas mó….Osz ty, nie ujdzie ci to na sucho! Zobaczysz zniszczę cię!!!- portret się otworzył, a Hermiona wbiegła do środka uciekając przed wściekłym Malfoy’em.
    Od wejścia rozciągał się mały, ciasny korytarz, który prowadził do pokoju wspólnego. Jego ściany były kremowe, a meble były wykonane z ciemnego drewna, zaś sofa i dwa fotele-z jasno brązowej skóry. Naprzeciwko sofy był ustawiony kominek, a na równoległej ścianie było troje drzwi. Cały pokój oświetlał duży żyrandol zawieszony przy suficie po środku pokoju. Na podłodze leżał  czerwony, miękki dywan. Draco wbiegł za Hermioną do dormitorium po drodze wyciągając z kieszeni różdżkę. Ale dziewczyna nie była głupia żeby nie wiedzieć co planuje chłopak. Także wyjęła różdżkę z kieszeni, odwróciła się i stanęła naprzeciw współlokatora. Oboje mierzyli w siebie różdżkami, spoglądając jeden na drugiego z nienawiścią w oczach. W pewnym momencie ich uwagę odwrócił zegar który zaczął wybijać północ. Uczniowie opuścili różdżki jednak mordercze spojrzenie, zwłaszcza ślizgona, ani trochę nie zmalało. Hermiona  zmęczona wydarzeniami dzisiejszego dnia, poszła w kierunku jednych z trzech drzwi.
    Otworzyła pierwsze a jej oczom ukazała się sypialnia w barwach slytherinu. Od razu wyszła. Biło z niej takim dziwnym chłodem i była jakby mroczna. Weszła do drugiego pomieszczenia i ujrzała duże łóżko z baldachimem, komodę, szafę i szafkę nocną oraz duży regał na książki. Wszystko było w kolorach czerwieni, złota oraz jasnego brązu. Gdy ona oglądała swój pokój, Draco wstał z podłogi i podszedł do pierwszych drzwi. Pokój wyglądał tak samo jak ten gryfonki, tylko był w kolorach zieleni, srebra oraz ciemnego brązu. Oboje, oglądając pokój, znaleźli swoje kufry i odznaki prefektów oraz plan lekcji i całoroczny plan imprez, które mieli organizować. Wychodząc z sypialni oboje udali się do ostatnich drzwi. Ich oczom ukazała się przestronna łazienka. Było tam wszystko co powinno być w łazience, a na białych kafelkach leżały czarne dywaniki. Całe dormitorium przypadłoby im do gustu, gdyby nie musieli w nim mieszkać razem. Po niecałej godzinie, oboje już smacznie spali, bo rano ich pierwszą lekcją były eliksiry, a ich nauczyciel bardzo nie lubił spóźnień.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Pozdrawiam! 
PS. Piszcie komy bo nie wiem, czy to co pisze się wam podoba ;*
PS2.Jak się odmienia imię Harry?

poniedziałek, 9 listopada 2015

Prolog

                                                                           ***
   Pierwszy września-ulubiona data Hermiony. A dlaczego? Tego powinni się wszyscy domyślić. Przed gryfonką ostatni rok nauki w Hogwarcie. Dziewczyna, pakując walizkę, wspominała szkolne czasy. Gdy dostała list, pierwszą podróż, poznanie nowych znajomych i wspólnie przeżyte przygody oraz bitwę o Hogwart.
   Niektóre z tych wspomnień nie były miłe np. wojna, w której dużo osób, przyjaciół, bliskich zginęło w obronie szkoły. Fred, Remus, Tonks, Lavender, Zgredek i wielu innych, o których wszyscy zawsze będą pamiętać. W tym czasie działy się też radosne rzeczy -Neville wyznał Lunie miłość, Harry zaczął chodzić z Ginny i Ron, który wyznał, Hermionie, że ją kocha. Wtedy tak się wzruszyła, że aż się popłakała. Pamiętała ten dzień jakby był wczoraj...
                                                                           ***
     "To był czas odbudowy Hogwartu. Kto tylko mógł, pomagał w odbudowie prawie doszczętnie zniszczonego zamku. Mieszkałam wtedy w norze, bo moi rodzice nadal nie odzyskali pamięci* i mnie nie pamiętali. Pewnego wieczoru, Ron powiedział, że ma dla mnie niespodziankę i, że mam się iść przebrać, bo zaraz wychodzimy. Zaskoczona i ciekawa, co takiego mógł wymyślić Ronald, poszłam się przebrać. Po chwili byłam już na dole, skąd się teleportowaliśmy. Znaleźliśmy się na małej polance przy lecie. Po środku polany, dostrzegłam duży koc, a na nim wiklinowy kosz piknikowy. Spojrzałam na Rona i zauwarzyłam, że czymś się denerwuje, bo zrobił się blady i nerwowo wykręcał palce. Kiedy usiedliśmy na kocu i zjedliśmy kanapki, które były w koszyku, gryfon nalał wina do dwóch kieliszków i podając mi jeden z nich zaczął mówić:
-Miona muszę ci coś powiedzieć. Bo....ja...znaczy od dłuższego czasu....ja....tymisiępodobaszbardzoichybasięwtobiezakochałem?-mówił szybko, a w dodatku się jąkał.
-Co? Możesz powtórzyć, bo nic nie zrozumiałam.-Ron westchnął.
-Mówiłem, że chyba się zakochałem.
-Aha....,a kim jest twoja wybranka, jeśli mogę spytać?
-To......to.....ty.- zamurowało mnie. Pierwszy raz nie wiedziałam co mam powiedzieć. Siedziałam tak dłuższą chwile z szeroko otwartymi oczami, wpatrując się w chłopaka z niedowierzaniem. On, w tym czasie, zaczął opowiadać, skąd wie, że to właśnie we mnie się zakochał, a oczy zeszkliły mi się i wtedy, przytuliłam przyjaciela z całych sił, o mało go przy tym nie dusząc. Od tamtej pory, tworzymy kochającą się parę.
                                                                         ***
   Z rozmyśleń wyrwał ją głos ojca:
-Hermionka, kochanie chodź na dół. Jeżeli chcesz zdążyć na pociąg, musimy wyjechać za pięć minut!- dziewczyna słysząc te słowa, zamknęła kufer, wzięła różdżkę z komody i jeszcze raz spojrzała na swój pokój. Wcale się nie zmienił przez te siedem lat. Delikatnie zamknęła drzwi i schodząc na dół stwierdziła, że w tym roku na pewno coś się wydarzy, tylko jeszcze nie wiedziała co.

~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ . ~~~ .~~~

*We wspomnieniu Hermiona jeszcze nie odnalazła swoich rodziców, ale kilka tygodni przed początkiem prologu wspólnie z Harrym i Ronem odnalazła ich u przywróciła im pamięć.

Nie jestem szczególnie zadowolona z tego rozdziału. Jakoś tak mi się nie podoba, trochę nudny (jestem gotowa na krytykę :) ) Następny rozdział będzie dłuższy i ciekawszy ;) Piszcie w komach czy wam się podoba czy nie i co mogłabym poprawić, bo to mój pierwszy blog i jeszcze nie do końca wiem czy dobrze piszę :P
PS. nie zabijajcie mnie za tego Rona, proszę. Ja się poprawię.....  Pozdrawiam!                  

Dobra wiadomość!

Mam dla was dobrą wiadomość. Od teraz, będę wrzucać posty regularnie, bo wyszło tak, że ja jak pisze to muszę napisać coś o Draco i razem z koleżanką stwierdziłyśmy, że ona będzie pisała sama tamtego bloga, a ja mogę pisać tego, cieszycie się? No więc zaraz dodam prolog, a rozdziały ogólnie będę starała się wrzucać w niedzielę wieczorem :) to do zobaczenia ;)    
PS.przepraszam, że tak chaotycznie napisałam tą informację...                         smile:D