Ten rozdział jest
trochę dłuższy, niż poprzedni. Zapraszam do czytania :D.
W drodze na
stację, Hermiona myślała co chciałaby zrobić po przyjeździe do szkoły. Nie chciała robić rzetelnego,
chronologicznego planu, którego trzymałaby się cały rok, nie robiąc nic
fajnego. Postanowiła swój ostatni rok nauki spędzić miło i radośnie z
przyjaciółmi. Bardzo cieszył ją też fakt, że Ginny będzie chodziła razem z nią
do klasy. Miała tyle pomysłów, ale nie wiedziała od czego zacząć…
I tak, wpatrując się w zmieniający za oknem krajobraz, nawet
nie spostrzegła kiedy dotarli na miejsce.
Pożegnała się z
tatą i zabierając kufer oraz klatkę z Krzywołapem, poszła w stronę przejścia na
peron 9i3/4. Po wejściu na peron i przepchaniu się przez tłumy ludzi, dziewczyna
wsiadła do pociągu i poszła poszukać wolnego przedziału. Lokomotywa była prawie
pusta, bo wszyscy byli jeszcze na peronie i żegnali się z rodzicami, a niektórzy z nich udzielali ostatnich porad pierwszoroczniakom. Szybko znalazła miejsce dla siebie i położyła kufer na półce,
ówcześnie wyciągając z niego książkę. Zagłębiła się w lekturze. Czytała tak dopóki
ktoś w brutalny sposób jej nie przerwał…
-Cześć Miona!!!-rozsunęły się drzwi i jej oczom ukazały się
twarze jej przyjaciół- Harry'ego, Rona
i Ginny. Hermiona uśmiechnęła się, po czym przywitała się z wszystkimi, mocno
ich przytulając. Wszyscy rozsiedli się, a potem opowiadali, jak spędzili swoje
wakacje. Atmosfera była wesoła. Każdy co chwila wybuchał śmiechem albo
wygłupiał się. Przez całą podróż Hermiona myślała, że w tym roku nie będzie
musiała się niczym przejmować i skupi się na nauce oraz na przyjaciołach, ale
los postanowił spłatać jej psikusa…
***
-Ginny dlaczego
akurat on?! Czemu to nie może być ktoś inny?! Ja nie mogę z nim współpracować!
Oj, przepraszam, z nim się nie da współpracować!
-Hermiona nie martw się, na pewno nie będzie aż tak źle, a jak
cię będzie wkurzał to po prostu mu dasz szlaban albo odejmiesz punkty i …..
-To nic nie da, bo wtedy i tak będę musiała na niego patrzeć
i z nim rozmawiać! –Hermiona załamana położyła głowę na stole burcząc coś
niezrozumiałego pod nosem, a Ginny wpadła na pewien pomysł:
-No to może…hej, a gdybyś tak poszła do McGonagall i
spróbowała przekonać ją do zmiany prefekta?- Hremiona na chwilę ucichła
rozważając wszystkie za i przeciw, aż w końcu powiedziała:
-Wiesz co Gin, zrobię tak. Jak odprowadzimy pierwszorocznych
to mamy się stawić u McGonagall, ma nam coś ważnego do przekazania, to od
razu zapytam się o zmianę prefekta naczelnego. Dzięki za pomysł.- przytuliła
przyjaciółkę i odeszła od stołu zmierzając ku wyjściu z Wielkiej Sali gdzie,
już ustawieni, stali pierwszoroczni.
***
Hermiona, odprowadziwszy uczniów do ich
dormitoriów, stała już przed gabinetem dyrektorki zgadując hasło o które
wcześniej zapomniała spytać. Po wielu próbach poddała się i osunęła się po
ścianie na podłogę z ciężkim westchnieniem. Spojrzała na zegar nad przejściem-wskazywał
20:58. Miała jeszcze dwie minuty do umówionej godziny, więc siedziała i
czekała. Po chwili pojawił się on. Osoba której nienawidziła od pierwszej
klasy. Chłopak, którego pełne pogardy spojrzenie i platynowe włosy będą ja
prześladowały w koszmarach. Tak oto, dumnie z głową uniesioną ku górze, szedł w
jej stronę Draco Malfoy. Hermiona właśnie wstawała z podłogi, kiedy usłyszała:
-O proszę, widzę, że Granger jak zwykle punktualnie, jak
by mogło być inaczej. Pewnie chcesz się podlizać McGonagall? Urocze…ale nie licz na
to, że teraz kiedy jesteś prefektem, wszystkim będziesz kazała się uczyć….pfff
jeszcze tego by brakowało.- powiedział Draco z perfidnym uśmieszkiem na twarzy.
-O proszę, widzę że tleniona fretka prosi się o odjęcie
pięciu punktów Slytherinowi, za obrażanie prefekta naczelnego i kolejne pięć,
za głupie uwagi dotyczące moich zainteresowań. Masz jeszcze coś do powiedzenia?- już otwierał
usta, żeby odpowiedzieć, gdy zza rogu wyłoniła się ciemna sylwetka McGonagall.
Malfoy zamilkł, a kiedy profesorka otworzyła drzwi i weszła do środka, Draco
pochylił się nad Hermioną i szepnął jej do ucha, głosem przepełnionym jadem i
złością ,,Policzymy się później.”, po czym wszedł za dyrektorką, nie przepuszczając
jej nawet w drzwiach.
Gdy usiedli na dwóch krzesłach przed biurkiem, dyrektorka zaczęła mówić:
Gdy usiedli na dwóch krzesłach przed biurkiem, dyrektorka zaczęła mówić:
-Chciałam wam tylko przekazać, jakie są wasze obowiązki.
Waszym zadaniem będzie pilnowanie porządku w szkole, punkty ujemne możecie
przydzielać za złe zachowanie, a punkty dodatnie za dobre. Pamiętajcie, by
rozważnie odejmować i dodawać punkty do poszczególnych domów. Jako prefekci
możecie także rozdawać szlabany. Ach i jeszcze będziecie mieć wspólne patrole,
codziennie o 2100. Myślę, że nie….
- Przepraszam pani dyrektor, ale ja nie będę z tą osobą
spędzać codziennie wieczorów. Przecież my nie potrafimy wspólnie wytrzymać
pięciu minut, a co dopiero, kiedy będziemy się widzieć codziennie!
-Proszę się uspokoić, panno Granger, nie zmienię zdania.
Myślę, że nie powinno być żadnych problemów.-w tym momencie Hermiona wiedziała,
że ze zmiany prefekta, nic nie będzie.
- Patrole zaczynacie od jutra. Odznaki prefektów już są w
waszym pokoju…
- Najmocniej przepraszam, ale co miało znaczyć ,,w WASZYM
pokoju”???-zapytał Draco mając złe przeczucie.
-To znaczy, że jako prefekci naczelni, w tym roku, będziecie
mieszkać razem w dormitorium na 5 piętrze. Hasło to ,,moc przyjaźni”, a teraz
proszę udać się do dormitorium.
-Ale….
-Nie ma żadnych ale, panie Malfoy. Żegnam i życzę dobrej
nocy.
Hermiona i Draco
posłusznie wyszli z gabinetu dyrektorki. Zamykając za sobą drzwi, Malfoy
powiedział:
-Czy ona sobie ze mnie kpi. Niby ja, JA Draco Malfoy mam mieszkać
w jednym dormitorium z Granger? Pfff skandal! Niech no tylko mój ojciec się o
tym dowie! I jeszcze to idiotyczne hasło…- Ślizgon pieklił się tak cała drogę
na 5 piętro.
***
Stanąwszy pod
portretem jakiegoś starego czarodzieja Hermiona zdenerwowana powiedziała:
-Malfoy do cholery, uspokój się wreszcie, bo obudzisz cały
zamek. Jest cisza nocna! I podaj to głupie hasło!- powiedziała szeptem poirytowana.
-Sama sobie podaj to hasło, bo ja na pewno tego nie powiem!
-Ojej zapomniałam, że pan Malfoy nie umie wypowiedzieć tak
trudnych słów. Pewnie zapomniałeś hasła. Ojjjj biedactwo….- Hermiona
postanowiła zwalczyć wroga jego własną bronią i przy okazji mu
dogryźć za te ,,policzymy się później”.
-Nie roztkliwiaj się tak Granger. I nie jestem biedny, mam
kasy jak lodu, a ty mi tego po prostu zazdrościsz. Co ty sobie myślisz?, że
niby chcesz mnie podpuścić, żebym powiedział te durne hasło? Muszę cię rozczarować,
bo ja nie jestem taki tępy jak myślisz. I tak bym tego nie powiedział. Takie
słowa nie przejdą mi nigdy przez gardło.
-Jakie słowa?
-Moc przyjaźni, a niby o czym ja cały czas mó….Osz ty, nie
ujdzie ci to na sucho! Zobaczysz zniszczę cię!!!- portret się otworzył, a
Hermiona wbiegła do środka uciekając przed wściekłym Malfoy’em.
Od wejścia
rozciągał się mały, ciasny korytarz, który prowadził do pokoju wspólnego. Jego
ściany były kremowe, a meble były wykonane z ciemnego drewna, zaś sofa i
dwa fotele-z jasno brązowej skóry. Naprzeciwko sofy był ustawiony kominek, a na
równoległej ścianie było troje drzwi. Cały pokój oświetlał duży żyrandol
zawieszony przy suficie po środku pokoju. Na podłodze leżał czerwony, miękki dywan. Draco wbiegł za Hermioną do dormitorium
po drodze wyciągając z kieszeni różdżkę. Ale dziewczyna nie była głupia żeby nie wiedzieć co planuje chłopak. Także wyjęła różdżkę z kieszeni, odwróciła się i stanęła naprzeciw współlokatora. Oboje mierzyli w siebie różdżkami, spoglądając jeden na drugiego z nienawiścią w oczach. W pewnym momencie ich uwagę odwrócił zegar który zaczął wybijać północ. Uczniowie opuścili różdżki jednak mordercze spojrzenie, zwłaszcza ślizgona, ani trochę nie zmalało. Hermiona zmęczona wydarzeniami dzisiejszego dnia, poszła w kierunku jednych z trzech drzwi.
Otworzyła pierwsze a jej oczom ukazała się
sypialnia w barwach slytherinu. Od razu wyszła. Biło z niej takim dziwnym chłodem i była jakby mroczna. Weszła do drugiego pomieszczenia i ujrzała duże łóżko z baldachimem,
komodę, szafę i szafkę nocną oraz duży regał na książki. Wszystko było w
kolorach czerwieni, złota oraz jasnego brązu. Gdy ona oglądała swój pokój, Draco wstał
z podłogi i podszedł do pierwszych drzwi. Pokój wyglądał tak samo jak ten gryfonki, tylko był w kolorach zieleni, srebra oraz ciemnego brązu. Oboje,
oglądając pokój, znaleźli swoje kufry i odznaki prefektów oraz plan lekcji i całoroczny
plan imprez, które mieli organizować. Wychodząc z sypialni oboje udali się do
ostatnich drzwi. Ich oczom ukazała się przestronna łazienka. Było tam wszystko
co powinno być w łazience, a na białych kafelkach leżały czarne dywaniki. Całe
dormitorium przypadłoby im do gustu, gdyby nie musieli w nim mieszkać razem. Po
niecałej godzinie, oboje już smacznie spali,
bo rano ich pierwszą lekcją były eliksiry, a ich nauczyciel bardzo nie lubił spóźnień.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pozdrawiam!
PS. Piszcie komy bo
nie wiem, czy to co pisze się wam podoba ;*
PS2.Jak się odmienia imię Harry?
Narazie fajne. Tylko proszę, nie tak szybko. Scena z tym, że leżeli na podłodze i patrzyli sobie w oczy nie powinna pojawić się w pierwszym rozdziale. Poza tym Granger, a nie Grenger. Co do ps2, po prostu dodajesz 'ego np. Harry'ego, Harry'emu itd. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńA.
Dzięki za radę ;) postaram się nie robić tych scen tak szybko.Obiecuję, że będę już pisać Granger i dzięki za odpowiedź z tym Harrym ;) pozdrawiam smile:D
UsuńSuper się zapowiada, aczkolwiek nie tak szybko bo byłoby to zbyt nudne :P
OdpowiedzUsuńOkey, cieszę się że komuś się to podoba i jak już pisałam - poprawię się ;) pozdrawiam. Smile :D
Usuń