Ten rozdział dedykuję mojej koleżance Kasi, za to, że ciągle karze mi
pisać te rozdziały :*
Wieczorem Hermiona zaprosiła Ginny na babski wieczór
do swojego dormitorium. Jako, że Malfoy leżał w szpitalu to nikt im nie będzie
przeszkadzał. ,,No właśnie, ślizgon…… i te zaklęcia…… muszę iść do biblioteki, może
tam coś o nich znajdę. Kurcze co jest ze mną? Ciągle myślę o Malfoy’u, tym
okropnym, cynicznym, arystokratycznym, egoistycznym dupku, który od zawsze
wyzywał mnie od szlam i obrażał przy wszystkich, a ja chcę mu teraz pomóc i się
o niego martwię. A co jak ja się w nim…?… Nie, to niemożliwe to przecież Malfoy.
A może się zmienił? Wątpię tacy jak on nigdy się nie zmieniają…"
Szła tak na piąte piętro rozmyślając. Była
tak zamyślona, że nie patrzała gdzie idzie i wpadła na kogoś. W ostatniej
chwili złapała równowagę, ale ten ktoś nie miał takiego szczęścia. Upadł na
ziemię z głośnym ,,Bum!”. Po usłyszeniu ,,Nic mi nie jest! Ała mój tyłek…”
wiedziała, że wpadła na Neville’a. Szatynka pomogła wstać gryfonowi i pozbierać
książki. Zapytała czy nic mu się na pewno nie stało.
-Nie Hermiono, wszystko okey.
Dzięki, że mi pomogłaś, jestem strasznym fajtłapą….
-Nie Neville, to nie twoja
wina! To ja wpadłam na ciebie, przepraszam.- chłopak uśmiechnął się.
-A tak w ogóle, to gdzie tak
pędzisz?
-Do dormitorium
prefektów. Umówiłam się z Ginny i chciałam być szybciej u siebie no i …..- i
zaczęli iść w stronę schodów wspólnie rozmawiając i śmiejąc się. Dawno nie
rozmawiała z Nevillem, z resztą przyjaciół zresztą też, dlatego zaskoczyło ją to co jej właśnie powiedział.
-Jesteście razem? I jak wam się układa?- była zdziwiona, ale też szczęśliwa,
że gryfon znalazł sobie dziewczynę.
- Tak, jesteśmy z Luną
od początku wakacji i świetnie nam razem.- chłopak się zarumienił.- wiedziałabyś gdybyś z kimś rozmawiała. Ciągle tylko chodzisz wszędzie z Malfoy’em.
A teraz po tym wypadku ciągle chodzisz z głową w chmurach.
-Wiem Neville, dlatego
zamierzam to zmienić. Idę już bo muszę jeszcze trochę posprzątać zanim przyjdzie
Ginny. To narazie!- Powiedziała i ruszyła biegiem do końca korytarza,
wypowiedziała te głupie hasło i znikła za portretem starego czarodzieja z
długą brodą.
***
***
Po lekcjach poszedł do wieży Gryffindoru. W
pokoju chłopaków zawsze było głośno i ciągle coś przelatywało z jednego łóżka
na drugie, albo zostawało uszkodzone. Dzisiaj Harry doznał szoku. Gdy stanął na progu do pokoju
nikogo w nim nie było, tylko cisza, a w dodatku wszystkie łóżka były zaścielone
i nasza sypialnia była tak czysta, że aż oczy zabolały. Zdjął okulary i
ponownie je założył, ale pokój dalej lśnił. Wszedł do środka i po odłożeniu
książek na łóżko, zaczął pisać esej z transmutacji o transmutowaniu rzeczy w
zwierzęta. Pisał już od godziny wypracowanie więc zrobił sobie krótką przerwę żeby
odpocząć. Położył się na łóżku i zamknął oczy, które od jakiegoś czasu same się zamykały.
W tym roku miał tak dużo nauki, że nie
wyrabiał się z materiałem. ,,Ciekawe jak się ma Hermiona? Ona pewnie teraz siedzi
w bibliotece i czyta książki, albo się uczy. Od kiedy zamieszkała w dormitorium
na piątym piętrze z Malfoy’em, przestała z nami rozmawiać, bo ślizgon ciągle za
nią chodził przez tę amortęcję. Gdyby tu była to by mi pomogła napisać ten esej,
z którego i tak nic nie rozumiem. Martwi mnie też, że Ginny dalej się do mnie
nie odzywa. Przez tą kłótnię na początku roku nasz związek przechodzi swego
rodzaju kryzys. Zbliżała się przerwa świąteczna, może do tego czasu uda mu się
pogodzić z rudą…?"
Leżałby tak dalej, gdyby nie usłyszał
stukania o szybę. Podszedł do okna i wpuścił do środka czarną jak smoła
sowę z wielkimi żółtymi oczami. Ptak przeleciał szybko po pokoju upuścił list
na pościel zasypaną książkami i odleciał tak szybko jak się pojawił.
Zdziwiony podszedł do posłania i wziął do ręki czarną kopertę. Otworzył
list i zaczął czytać. Gdy skończył, przeraził się. Szybko ubrał
się i wybiegł z dormitorium jak najszybciej mógł, by sprawdzić czy to co
przeczytał w liście to nie kłamstwo.
***
Siedziała z Ginny w wielkim salonie przy
kominku i rozmawiały o egzaminach. Nagle coś jej się przypomniało…
-Ginny, mogę cię o coś
zapytać?
- Jasne Hermi, o co chodzi?
-Chodzi o Harry’ego…- na
wspomnienie o chłopaku ruda spuściła głowę i jakby posmutniała.
-Chodzi o tę waszą kłótnie,
no wiesz we wrześniu po eliksirach widziałam jak kłócisz się z Harrym, a potem
uciekasz z płaczem. Chciałam iść za tobą ale ten idiota Malfoy uwiesił mi się
na ramieniu.
-Pokłóciłam się wtedy z
Harrym o to, że ciągle patrzy się maślanymi oczkami na Cho chociaż jest ze mną.
-I to wszystko?
-Nie. Jeszcze widziałam jak
on ją przytula i idą razem do pokoju życzeń a jak wyszli to ona miała poplątane
włosy i krzywo pozapinane guziki od bluzki. Wiesz co sobie pomyślałam? Wiesz
jak ja się czułam, jak on na moich oczach przytulał inną?! Pokłóciłam się z
nim. Powiedziałam mu, że widziałam go z nią wiele razy i wszystko wiem. Wiesz
co on zrobił?! Wszystkiego się wyparł i mówił, że to nie tak jak myślę.
Uderzyłam go w twarz i uciekłam. Płakałam całą noc. Odechciało mi się żyć.
Zerwałam z nim, ale on mówi, że mamy tylko kryzys w związku. Nie odzywam się do
niego. Nawet mnie nie przeprosił!- przez całą wypowiedź oczy Ginny były
szkliste od łez, ale na końcu nie wytrzymała i wybuchła głośnym płaczem. Hermiona przytuliła ją do siebie mówiąc, że wszystko będzie dobrze i, że jakoś się
ułoży. Obiecała rudej, że porozmawia z Harrym, na co ona przytuliła dziewczynę
jeszcze mocniej i powiedziała:
-Hermiono dziękuję, że zawsze
jesteś przy mnie!
Po chwili, obie radośnie śmiały się
zapominając, że tamta rozmowa kiedykolwiek się odbyła. Nadal siedziały na
kanapie pijąc piwo kremowe i jedząc jakieś czekoladki, kiedy usłyszały
walenie do drzwi/portretu. Przestraszyły się, ale po chwili poszły otworzyć. Gdy szatynka otworzyła portret do środka wpadł zdyszany Ron. Był blady i wystraszony co
najmniej tak jakby zobaczył Voldemorta na korytarzu. Obie spojrzały na
siebie następnie na gryfona, a on powiedział coś co zmroziło im krew w
żyłach.
-Harry jest w
niebezpieczeństwie! Nie ma go w dormitorium, a na jego łóżku znalazłem ten list.-
przeczytały go i wszyscy wybiegli z dormitorium by ratować Harry’ego. Miała nadzieję że gdy go
znajdą nie będzie jeszcze za późno…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hyhyhy macie rozdział :) Dodałam go dzisiaj, bo Kasia
by mnie zabiła chyba gdybym nie dodała xD Podoba mi się ten rozdział. Jestem zadowolona i już wiem co będzie
dalej hyhyhy ;P
PS. Piszcie komy, bo strasznie lubię odpisywać i
chciałabym poznać opinię innych, a nie tylko znajomych z mojej klasy ;)
Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz