środa, 17 lutego 2016

Rozdział 7



Ten rozdział dedykuję mojej koleżance Kasi, za to, że ciągle karze mi pisać te rozdziały :*                                                          
   Wieczorem Hermiona zaprosiła Ginny na babski wieczór do swojego dormitorium. Jako, że Malfoy leżał w szpitalu to nikt im nie będzie przeszkadzał. ,,No właśnie, ślizgon…… i te zaklęcia…… muszę iść do biblioteki, może tam coś o nich znajdę. Kurcze co jest ze mną? Ciągle myślę o Malfoy’u, tym okropnym, cynicznym, arystokratycznym, egoistycznym dupku, który od zawsze wyzywał mnie od szlam i obrażał przy wszystkich, a ja chcę mu teraz pomóc i się o niego martwię. A co jak ja się w nim…?… Nie, to niemożliwe to przecież Malfoy. A może się zmienił? Wątpię tacy jak on nigdy się nie zmieniają…"
   Szła tak na piąte piętro rozmyślając. Była tak zamyślona, że nie patrzała gdzie idzie i wpadła na kogoś. W ostatniej chwili złapała równowagę, ale ten ktoś nie miał takiego szczęścia. Upadł na ziemię z głośnym ,,Bum!”. Po usłyszeniu ,,Nic mi nie jest! Ała mój tyłek…” wiedziała, że wpadła na Neville’a. Szatynka pomogła wstać gryfonowi i pozbierać książki. Zapytała czy nic mu się na pewno nie stało.
-Nie Hermiono, wszystko okey. Dzięki, że mi pomogłaś, jestem strasznym fajtłapą….
-Nie Neville, to nie twoja wina! To ja wpadłam na ciebie, przepraszam.- chłopak uśmiechnął się.
-A tak w ogóle, to gdzie tak pędzisz?
-Do dormitorium prefektów. Umówiłam się z Ginny i chciałam być szybciej u siebie no i …..- i zaczęli iść w stronę schodów wspólnie rozmawiając i śmiejąc się. Dawno nie rozmawiała z Nevillem, z resztą przyjaciół zresztą też, dlatego zaskoczyło ją to co jej właśnie powiedział.
-Jesteście razem? I jak wam się układa?- była zdziwiona, ale też szczęśliwa, że gryfon znalazł sobie dziewczynę.
- Tak, jesteśmy z Luną od początku wakacji i świetnie nam razem.- chłopak się zarumienił.- wiedziałabyś gdybyś z kimś rozmawiała. Ciągle tylko chodzisz wszędzie z Malfoy’em. A teraz po tym wypadku ciągle chodzisz z głową w chmurach.
-Wiem Neville, dlatego zamierzam to zmienić. Idę już bo muszę jeszcze trochę posprzątać zanim przyjdzie Ginny. To narazie!- Powiedziała i ruszyła biegiem do końca korytarza, wypowiedziała te głupie hasło i znikła za portretem starego czarodzieja z długą brodą.
***
   Po lekcjach poszedł do wieży Gryffindoru. W pokoju chłopaków zawsze było głośno i ciągle coś przelatywało z jednego łóżka na drugie, albo zostawało uszkodzone. Dzisiaj Harry doznał szoku. Gdy stanął na progu do pokoju nikogo w nim nie było, tylko cisza, a w dodatku wszystkie łóżka były zaścielone i nasza sypialnia była tak czysta, że aż oczy zabolały. Zdjął okulary i ponownie je założył, ale pokój dalej lśnił. Wszedł do środka i po odłożeniu książek na łóżko, zaczął pisać esej z transmutacji o transmutowaniu rzeczy w zwierzęta. Pisał już od godziny wypracowanie więc zrobił sobie krótką przerwę żeby odpocząć. Położył się na łóżku i zamknął oczy, które od jakiegoś czasu same się zamykały.
   W tym roku miał tak dużo nauki, że nie wyrabiał się z materiałem. ,,Ciekawe jak się ma Hermiona? Ona pewnie teraz siedzi w bibliotece i czyta książki, albo się uczy. Od kiedy zamieszkała w dormitorium na piątym piętrze z Malfoy’em, przestała z nami rozmawiać, bo ślizgon ciągle za nią chodził przez tę amortęcję. Gdyby tu była to by mi pomogła napisać ten esej, z którego i tak nic nie rozumiem. Martwi mnie też, że Ginny dalej się do mnie nie odzywa. Przez tą kłótnię na początku roku nasz związek przechodzi swego rodzaju kryzys. Zbliżała się przerwa świąteczna, może do tego czasu uda mu się pogodzić z rudą…?"
   Leżałby tak dalej, gdyby nie usłyszał stukania o szybę. Podszedł do okna i wpuścił do środka czarną jak smoła sowę z wielkimi żółtymi oczami. Ptak przeleciał szybko po pokoju upuścił list na pościel zasypaną książkami i odleciał tak szybko jak się pojawił. Zdziwiony podszedł do posłania i wziął do ręki czarną kopertę. Otworzył list i zaczął  czytać. Gdy skończył, przeraził się. Szybko ubrał się i wybiegł z dormitorium jak najszybciej mógł, by sprawdzić czy to co przeczytał w liście to nie kłamstwo.
***
   Siedziała z Ginny w wielkim salonie przy kominku i rozmawiały o egzaminach. Nagle   coś jej się przypomniało…
-Ginny, mogę cię o coś zapytać?
- Jasne Hermi, o co chodzi?
-Chodzi o Harry’ego…- na wspomnienie o chłopaku ruda spuściła głowę i jakby posmutniała.
-Chodzi o tę waszą kłótnie, no wiesz we wrześniu po eliksirach widziałam jak kłócisz się z Harrym, a potem uciekasz z płaczem. Chciałam iść za tobą ale ten idiota Malfoy uwiesił mi się na ramieniu.
-Pokłóciłam się wtedy z Harrym o to, że ciągle patrzy się maślanymi oczkami na Cho chociaż jest ze mną.
-I to wszystko?
-Nie. Jeszcze widziałam jak on ją przytula i idą razem do pokoju życzeń a jak wyszli to ona miała poplątane włosy i krzywo pozapinane guziki od bluzki. Wiesz co sobie pomyślałam? Wiesz jak ja się czułam, jak on na moich oczach przytulał inną?! Pokłóciłam się z nim. Powiedziałam mu, że widziałam go z nią wiele razy i wszystko wiem. Wiesz co on zrobił?! Wszystkiego się wyparł i mówił, że to nie tak jak myślę. Uderzyłam go w twarz i uciekłam. Płakałam całą noc. Odechciało mi się żyć. Zerwałam z nim, ale on mówi, że mamy tylko kryzys w związku. Nie odzywam się do niego. Nawet mnie nie przeprosił!- przez całą wypowiedź oczy Ginny były szkliste od łez, ale na końcu nie wytrzymała i wybuchła głośnym płaczem. Hermiona przytuliła ją do siebie mówiąc, że wszystko będzie dobrze i, że jakoś się ułoży. Obiecała rudej, że porozmawia z Harrym, na co ona przytuliła dziewczynę jeszcze mocniej i powiedziała:
-Hermiono dziękuję, że zawsze jesteś przy mnie!
   Po chwili, obie radośnie śmiały się zapominając, że tamta rozmowa kiedykolwiek się odbyła. Nadal siedziały na kanapie pijąc piwo kremowe i jedząc jakieś czekoladki, kiedy usłyszały walenie do drzwi/portretu. Przestraszyły się, ale po chwili poszły otworzyć. Gdy szatynka otworzyła portret do środka wpadł zdyszany Ron. Był blady i wystraszony co najmniej tak jakby zobaczył Voldemorta na korytarzu. Obie spojrzały na siebie następnie na gryfona, a on powiedział coś co zmroziło im krew w żyłach.
-Harry jest w niebezpieczeństwie! Nie ma go w dormitorium, a na jego łóżku znalazłem ten list.- przeczytały go i wszyscy wybiegli z dormitorium by ratować Harry’ego. Miała nadzieję że gdy go znajdą nie będzie jeszcze za późno…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hyhyhy macie rozdział :) Dodałam go dzisiaj, bo Kasia by mnie zabiła chyba gdybym nie dodała xD Podoba mi się ten rozdział. Jestem zadowolona i już wiem co będzie dalej hyhyhy ;P

PS. Piszcie komy, bo strasznie lubię odpisywać i chciałabym poznać opinię innych, a nie tylko znajomych z mojej klasy ;)
Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz