Hermiona obudziła się z krzykiem. Znów koszmar. Od początku
roku szkolnego śnił jej się ten sam koszmar. Dziewczyna nawet zastanawiała się
czy może być to jakaś wizja, ale szybko stwierdziła że jednak to niemożliwe.
Miała masę zmartwień i nauki żeby jeszcze myśleć nad znaczeniem snów. Wstała i
poszła do łazienki. Przyzwyczaiła się już do nieobecności Malfoy’a w ich dormitorium, bo ten ciągle przebywał w
skrzydle szpitalnym. Gryfonka, nie wiedząc czemu, strasznie się o niego martwiła,
a po wczorajszej rozmowie z profesor McGonagall i profesorem Snapem już
wiedziała co może zrobić by ślizgon wyzdrowiał-wyruszy na wycieczkę do Japonii i zdobędzie kwiat.
Chciała wyruszyć pod koniec stycznia by móc spokojnie szukać rośliny.
Nacisnęła na klamkę
lecz ta nie ustąpiła. Hermiona wystraszyła się, że ktoś mógł włamać się do
dormitorium kiedy spała. Po cichu, by nie zdradzić swojej obecności wróciła do
pokoju, wzięła z szafki nocnej różdżkę i podeszła jeszcze raz do zamkniętych
drzwi. Już miała rzucić alohomorę, kiedy usłyszała po drugiej stronie szczęk
otwieranego zamka. Szybko doskoczyła do tyłu i gdy tylko drzwi się otworzyły
rzuciła zaklęcie.
- Drętwota!- ,,włamywacz” nie zdążył uniknąć zaklęcia i
runął na podłogę nie mogąc się poruszyć.
Dziewczyna podeszła
do ,,Nie, ja mam chyba jakieś omamy. To nie może być ON. No bo niby jakim
cudem?” leżącego na ziemi współlokatora, który mierzył ją, charakterystycznym
dla jego osoby, lodowatym spojrzeniem. Gryfonka uśmiechnęła się przepraszająco
i zdjęła zaklęcie.
- Granger ja ci kiedyś naprawdę coś zrobię! Czy człowiek już
nie może skorzystać z własnej łazienki we własnym dormitorium?!
- Ale co ty tu w ogóle robisz? Nie powinieneś leżeć w
skrzydle szpitalnym?
- Tak długo im uprzykrzałem życie, że Pomfery się nade mną
zlitowała i wypuściła mnie wreszcie.
Mówiła coś, że mam się zbytnio nie denerwować i uważać na swoje zdrowie
bla bla bla. Widzisz Granger, mam się nie denerwować a ty tylko wstałaś i już
ludzi atakujesz. Trzeba cię gdzieś zamknąć, bo jesteś zagrożeniem dla
wszystkich, a zwłaszcza dla mojej osoby. W ogóle fajną masz fryzurę, strach na
wróble by pozazdrościł ci takiego siana.
- Ha ha bardzo śmieszne, Malfoy. Uczesałabym się ale KTOŚ
zajął mi łazienkę.- obdarzyła chłopaka morderczym spojrzeniem.- I nie możesz
lekceważyć twojego stanu zdrowia.
- Taak? A to niby czemu? Czyżbyś się o mnie martwiła? Czuje
się dobrze i nikt nie będzie mi mówił co mam robić, zwłaszcza ty.
- Ja o ciebie się martwić? Pfff, chciałbyś. Ja po prostu nie
będę sama przygotowywać balu bożonarodzeniowego, dlatego nie chce żebyś znów wylądował
w szpitalu.
- Ta jasne. Dobrze wiem o co ci naprawdę chodzi. Koniec
pogaduszek Granger, pora iść na śniadanie.- powiedział i zniknął za drzwiami
swojego pokoju.
***
Dwie osoby spotkały
się w starej klasie do eliksirów, by omówić szczegóły ich planu. Dziewczyna
siedziała na jednym z biurek i czekała na informacje które miał przekazać jej
wspólnik. Musieli być ostrożni, jeden fałszywy ruch i wszystko się wyda.
- Już wyszedł.
-Więc nasz plan zaczniemy jeszcze dziś.
-Zdobyłaś TO?
-Tak.
Wymienili między
sobą ironiczne uśmiechy i wyszli z klasy niezauważeni. Wieczorem wcielą swój
plan w życie.
***
Hermiona wyszła z
łazienki gotowa do wyjścia. Zdziwiła się gdy zobaczyła swojego współlokatora
opierającego się o ścianę niedaleko wyjścia i co chwila spoglądającego na
zegarek. Zauważył ją dopiero kiedy zamknęła drzwi.
- Granger ileż można na ciebie czekać. Jak można godzinę
czesać włosy? Zawsze myślałem, że to ja siedzę długo w łazience, ale chyba się
myliłem. Uczesałaś ty w ogóle te włosy?
- Tak Malfoy, uczesałam. Kobiety potrzebują więcej czasu na
wyszykowanie się, a poza tym, ja ci nie kazałam na siebie czekać, mogłeś iść. –Draco
przewrócił oczami.
- Człowiek chce być raz w życiu miły, a ty nie okażesz nawet
odrobiny wdzięczności. Chodź, bo zaraz spóźnimy się na to śniadanie.-powiedział
i ruszył wąskim korytarzem w stronę portretu zostawiając kasztanowłosą w tyle. Ta
tylko uśmiechnęła się z aprobatą i pobiegła za współlokatorem.
***
Draco wrócił po
kolacji do dormitorium. Zmęczony po całym dniu nadrabiania materiału chciał się
wykąpać i iść spać, ale nie wyszło. Gdy wszedł do swojego pokoju, przeżył szok.
Wszystko wokół było zniszczone, a na samym środku łóżka leżała jego ukochana,
teraz połamana, miotła. „To na pewno nie
wyglądało tak jak z tond wychodziłem” pomyślał i pierwsze co przyszło mu na
myśl to Granger.
- GRANGER, JUŻ NIE ŻYJESZ!!! –wydarł się i wparował bez
pukania do pokoju gryfonki. Hermiona podniosła głowę znad książki i już miała
pouczyć ślizgona o tym, że ma pukać zanim wchodzi, kiedy zobaczyła że jest
nieźle wkurzony. Spojrzenie arystokraty było lodowate, a na jego twarzy
malowała się wręcz furia.
- PO CO ZDEWASTOWAŁAŚ MÓJ POKÓJ! PO CO TAM W OGÓLE
WCHODZIŁAŚ!? Czy ja wchodzę do twojego? NIE! Więc do cholery za co?! Przecież
nawet byłem miły!- zaskoczona dziewczyna nie wiedziała o czym mówi ślizgon, nie
wiedziała co ma powiedzieć.
-Malfoy, ale ja nie…- zaczęła się tłumaczyć ale chłopak jej
przerwał.
- Nie ma żadnych ,,ale”! Nienawidzę cię jeszcze
bardziej niż wcześniej Granger! Słyszysz! NIE-NA-WI-DZĘ! Nigdy więcej nie chce
mieć z tobą styczności!– wysyczał przez zaciśnięte zęby i powstrzymując się
przed uderzeniem dziewczyny, wyszedł trzaskając drzwiami. Wrócił do swojego
pokoju i zaklęciem podniósł z ziemi wszystkie pergaminy, książki, gazety,
naprawił połamane meble, zasłony i łóżko, powiesił ubrania do szafy i zmył
wszystkie groźby i wulgaryzmy napisane czerwoną farbą na ścianach: ,,Pożałujesz
tego!”, ,,Śmierciożerca zawsze zostaje
śmierciożercą”, ,,Nic nie warte ścierwo”, ,,Wkrótce zginiesz” i tym podobne. On
zbytnio nie przejął się tymi rzeczami, bardziej martwił się o swoją miotłę.
Niestety, nie udało mu się jej odratować. ,,Niech to szlag, cholerna Granger!”
Zdenerwowany poszedł do salonu, wyciągnął z barku butelkę Ognistej Whisky, napełnił
szklankę i opróżnił ją w sekundę, by za chwilę powtarzać tę czynność przez całą
noc.~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ale ja wam życie utrudniam :D hihi^^ pozdrawiam! ;)
Ty taka nie punktualna. Rozdział powinien być tydzień temu. A propos rozdziału. Czemu taki krótki?? Ale co raz lepiej ci idzie czekam na next.
OdpowiedzUsuńJa sama ustalam grafik rozdziałóf, a krótki bo nie miałam weny za bardzo ;) następny będzie dłuższy i ciekawszy :D pozdro miłego dnia! C:
Usuń